samochody dostawcze - sala konferencyjna warszawa - automaty - nádrže na naftu - sekurytyzacja wierzytelności - tkaniny techniczne - laptopy HP - materiały eksploatacyjne - oferta brokera - mieszkania 2-pokojowe -
To dźwięk, tylko bardzo cichy.
- Cieszę się, że ci się podobał.
Jeszcze przez jakiś czas piętrzyli przede mną zakazy.
- Czy to wszystko? - zapytałam w końcu. Zaczynali mnie samochody dostawcze nużyć?
- Będzie więcej, Pol - powiedział Beltira. -To są sprawy, o których powinnaś wiedzieć już teraz. Czy ci się to podoba, czy nie, właśnie rozpoczęła się twoja sala konferencyjna warszawa edukacja. Musisz nauczyć się kontrolować swój dar. Ucz się bardzo pilnie, Pol. Twoje życie może od tego zależeć.
- Po prostu się uśmiechaj i przytakuj im, Polgardo - automaty poradziła maatka. - Sama się zajmę twoją edukacją. Uśmiechaj się, kiwaj głową i spokojnie
przyjmuj instrukcje. Nie drażnij wujów robieniem niezwykłych rzeczy w ich obecności.
- Jak sobie nádrže na naftu życzysz, mamo - zgodziłam się.
Oto jak naprawdę rozpoczęłam swą edukację. Często zaskakiwałam wujków tym, jak szybko się uczę. Nie mówili mi o pewnych sztuczkach, dopóki ich sama sekurytyzacja wierzytelności nie zrobiłam - bez zarzutu. Jestem pewna, że myśleli, iż trafił im się obiecujący - choć bardzo brudny - geniusz. Prawda natomiast jest taka, że matka zdążyła tkaniny techniczne mnie już nauczyć tych prymitywnych sztuczek. Mój umysł był połączony z umysłem matki, jeszcze zanim przyszłam na świat, więc miała okazję ocenić skalę mego zrozumienia. To czyniło
laptopy HP z niej o wiele lepszego nauczyciela niż wujkowie.
Wówczas właśnie wujek Beldin wyruszył załatwić jakąś tajemniczą sprawę i moja edukacja spadła na barki bliźniaków - a przynajmniej tak materiały eksploatacyjne sądzili. W rzeczywistości matka nauczyła mnie większości tego, co wiem.
Oczywiście opowiedziałam o wszystkim siostrze. Nie miałyśmy z Beldaran przed sobą tajemnic.
- Jakie to uczucie? - zapytała.
- Pokażę oferta brokera ci. Sama będziesz mogła się przekonać.
- Nie, Pol - westchnęła. - Mama powiedziała, bym tego nie robiła.
- Powiedziała? To znaczy, że w końcu z tobą rozmawia?
- Nigdy, mieszkania 2-pokojowe kiedy jestem świadoma - wyjaśniła Beldaran. - Jej głos przychodzi do mnie
we śnie.
- To bardzo niewygodny sposób.
- Wiem, ale ona ma po temu powody. Powiedziała mi, czekolady że ty masz robić różne rzeczy. Ja mam po prostu być.
- Być kim?
- Nie powiedziała mi jeszcze. Zapewne kiedyś mi to wyjaśni.
Odeszłam, mrucząc coś pod nosem.
Matka powiedziała wycieczki objazdowe mi o tym, co mogę robić, i wszystkiego spróbowałam. Translokacja była bardzo zabawna i pozwoliła mi nauczyć się tłumić dźwięk. Całe dnie spędzałam na przerzucaniu kamieni z mierzenie czasu jednego końca Doliny Aldura w drugi.
Wielu ze sztuczek, których wykonanie matka mi wyjaśniła, nie mogłam ćwiczyć, ponieważ wymagały obecności innych ludzi, a poza bliźniakami i Beldaran nikogo
okna w pobliżu nie było. Mama stanowczo zakazała mi eksperymentów z Beldaran.
To, co moi wujkowie nazywali edukacją, odciągało mnie od Drzewa i ptaków na długi czas. Całkiem mi podłogi się to nie podobało. Znałam już prawie wszystko, o czym mówili, więc bardzo się nudziłam.
- Trzymaj nerwy na wodzy, Polgardo - powiedziała mi raz matka gdy byłam oprogramowanie erp na granicy wybuchu.
- Ale to takie nudne! - zaprotestowałam.
- To myśl o czymś innym.
- O czym mam myśleć?
- Niech bliźniaki nauczą cię gotować - zaproponowała. - Ludzie koszty wydruku lubią wsadzać swoje jedzenie do ognia, nim je zjedzą. Mnie zawsze u dawało się
to stratą czasu, ale oni tacy już są.
W taki sposób zaczęłam pobierać dwie drogi nauki zamiast jednej. Nauczyłam się wszystkiego o translokacji i przyprawach niemal w ty samym czasie. Jedną z osobliwości naszego talentu jest fakt, że wyobraźnia odgrywa w nim słońce bardzo dużą rolę. Szybko przekonałam się, że potrafię wyobrazić sobie, ile danej przyprawy należy dodać do przygotowywanego dania. Pod tym względem prześcignęłam nawet bliźniaków. Oni odmierzali wszystko języki obce dość skrupulatnie. Ja doprawiałam jedzenie instynktownie - szczypta, kawałek, garść przypraw zawsze wiedziałam ile.
- Za dużo szałwi, Poi - zaprotestował Beltira, gdy zanurzałam dłoń w słoju zprzyprawami.
- Poczekaj, wujku -
czekolady - wycieczki objazdowe - mierzenie czasu - okna - podłogi - oprogramowanie erp - koszty wydruku - drogi - słońce - języki obce -
|