brandstoftanks - urządzenia chłodnicze - remonty - budowa -
do wykarmienia wielu ludzi, piece i piekarniki były bardzo duże. Wydawało się trochę niedorzeczne rozpalanie pieca większego od wozu, by przygotować posiłek dla dwojga, ale to był jedyny piec, więc zajęłam się rozniecaniem ognia i dokładaniem drew, które od pokoleń leżały w skrzyni na drewno. Geran w jednym miał rację. Rzeczywiście sporo czasu spędzi na rąbaniu drzewa. Obudził go zapach śniadania. Znałam brandstoftanks wielu małych chłopców i jedną cechę mieli wspólną. Zawsze byli głodni.
- Co będziemy dziś robić, ciociu Pol? - zapytał, gdy nałożyłam mu drugą miskę owsianki.
Przejechałam palcem po oparciu nieużywanego krzesła i pokazałam
mu.
- Widzisz, Geranie?
- Zdaje się, że jest zakurzone.
- Właśnie. Może powinniśmy posprzątać? Rozejrzał się po kuchni.
- To nie zajmie nam wiele czasu - rzekł z przekonaniem. - Co będziemy robić, urządzenia chłodnicze gdy skończymy?
- W tym domu jest więcej pokoi, Geranie - zauważyłam. Westchnął ze smutkiem.
- Jesteś księciem, Geranie - przypomniałam mu. - Nie chciałabym cię obrazić, zmuszając do mieszkania w brudnym domu.
- Mnie niełatwo obrazić, ciociu Pol - powiedział z nadzieją w głosie.
- Nie możemy mieszkać w takim brudzie, Geranie. Migiem wysprzątamy cały dom.
- To bardzo duży dom, ciociu Pol.
- Będziemy mieć przynajmniej remonty
jakieś zajęcie, przecież nie możesz bawić się na dworze.
- A nie moglibyśmy po prostu zamknąć tych części, z których nie będziemy korzystać? Wysprzątajmy trzy, cztery pokoje, a z resztą dajmy sobie spokój.
- To nie byłoby właściwe, Geranie. Tak się nie robi.
Chłopiec westchnął z ponurą rezygnacją. I tak Rivański Król i ja zaczęliśmy sprzątanie domu. Nie był tym uszczęśliwiony, ale nie marudził wiele. budowa Nie powiedziałam mu jednak, że kurz zaraz osiada na nowo, a pająki to najpracowitsze stworzenia pod słońcem. Pokój wysprzątany wczoraj czasami potrzebuje sprzątania jutro. Oczywiście mieliśmy też inne zajęcia. W stajni był
wóz, co jakiś czas zaprzęgałam do niego Giermka i jechałam po zakupy na najbliższą farmę. Geran ze mną nie jeździł. Za pierwszym razem zostawiłam go w swojej bibliotece, a po budowa powrocie zastałam rozciągniętego w fotelu, z nieobecnym wzrokiem utkwionym w oknie.
- Myślałam, że sobie poczytasz - powiedziałam.
- Nie umiem czytać, ciociu Pol.
Uczyłam go, gdy sprzątanie domu zaczynało nas męczyć. Geran był bystrym chłopcem i po krótkim czasie czytał zdumiewająco dobrze. Ustaliła się rutyna - sprzątanie rano, a popołudniami lekcje. Oboje byliśmy z tego zadowoleni. Bliźniaki informowali mnie o postępach karnej ekspedycji ojca dom do
Nyissy, a ja przekazywałam te wieści Geranowi. Wydawało się, że sporą satysfakcję sprawiało mu niszczenie przez dziadka krainy Wężowego Ludu. Nadeszła wiosna i zajęliśmy się uprawą ogrodu. Mogłam dalej kupować jedzenie od sąsiadów, ale wolałam nie zostawiać Gerana samego, w dodatku moja twarz zrobiła się w okolicy już za bardzo znajoma i uwaga rzucona w miejscowej oberży mogła zaalarmować przygodnego Murga. wnętrza Był chyba początek lata, gdy ojciec i wujek Beldin złożyli nam wizytę. Nadal mam w pamięci obraz Gerana schodzącego schodami z mieczem w ręku. Był bardzo młody, ale wiedział, że powinnością mężczyzn jest
obrona kobiet. Nie potrzebowałam obrońcy, pomimo to byłam wzruszona. Geran z radością powitał mego ojca i natychmiast zapytał, czy Stary Wilk dotrzymał swej obietnicy i zabił królową Wężowego Ludu.
- dom Nie żyła, gdy ostatni raz ją widziałem - odparł ojciec. Wydało mi się, że nieco wahał się z tą odpowiedzią.
- Zadałeś jej ode mnie cios, jak cię prosiłem? - dopytywał się Geran.
- O tak, chłopcze - wtrącił się wujek Beldin. - Zadał. Pokraczna postać wujka Beldina zdawała się nieco niepokoić Gerana, więc dokonałam prezentacji.
- Dlaczego jesteś taki mały? - Zdziwił się Geran.
-To ma swoje zalety,
budowa - dom - wnętrza - dom -
|